Gdzieś w odległej galaktyce...




Tak jak wspominałam, przedstawiam kilka zdjęć z weekendowej potyczki w X-wing'a pierwszą edycję. Tak, tak... wiem, że na topie jest obecnie wersja 2.0, ale zacznijmy od początku. Nie jestem graczem turniejowym, nie gonię za nowościami, a raczej skupiam się na rozgrywce, która sprawia mi najwięcej frajdy. Dlatego na pierwszy ogień idzie jedynka.




Gra jest ważnym tytułem na mojej półce z kilku powodów:

możesz być pilotem każdego statku z całej sagi, od kultowego X-winga po Sokoła Millenium, które są bardzo dobrze odwzorowane i przedstawione w grze,

modele są prepainted, co dla mnie ma duże znaczenie ponieważ od dawna gram w stare WFB, gdzie bardzo dużo czasu poświęcam przygotowaniu oddziałów do gry. X-wing stał się dla mnie doskonałą odskocznią od żmudnego wkładu modelarskiego, gra nie wymaga żadnego zaangażowania przed samą rozgrywką oprócz ułożenia rostera,

bogactwo możliwości złożenia eskadry pozwala na różnorodne rozgrywki, a jeśli to nam się znudzi zawsze mamy do dyspozycji szeroką paletę misji,

duże wsparcie producenta.





Choć mi na tym nie zależy trzeba wspomnieć o tym, że sama gra jest świetnie przygotowana pod scenę turniejową, a także posiada element kolekcjonerski w postaci wszystkich kart pilotów i ulepszeń. Nie wspominając już o statkach.

Zachęcam :) i na pewno sięgnę po 2 edycję, choć nie wiem jak szybko.




Niestety dziś nie udało mi się zrobić porządku z Imperium :( Darth Vader wspierany eskadrą kadetów z Imperialnej Akademii okazał się silniejszy, pomimo tego, że miałam wsparcie taktyczne w postaci Kociego Droida.