Star Wars: Thrawn – recenzja, czyli krótki poradnik jak stać się Wielkim Admirałem



Jakiś czas temu wrzuciłam relację z zapowiedzią kolejnego postu na blogu, w której mogliście zobaczyć książkę Gwiezdne Wojny: Thrawn. Trochę czasu minęło od tego momentu, ale w końcu udało mi się przygotować dla Was kolejną recenzję powieści Timothego Zahna. Tak, tak znowu będzie o Thrawnie! Postać niby znana, a jednak z każdą nową książką odkrywamy ją na nowo. Tym razem mamy okazję zapoznać się z początkami kariery Mitth’raw’nuruodo w szeregach imperialnej floty.

Chciałabym zaznaczyć, że powieść została mi podarowana jako prezent urodzinowy, za co moim przyjaciołom należą się słowa podziękowania, bo to właśnie oni spowodowali, że zakochałam się w twórczości Timothego Zahna. A żeby nie było tak łatwo, dostałam ją w języku angielskim, więc samo czytanie zajęło mi trochę czasu. Dla osób preferujących rodzimy język dostępna jest polska wersja, która ukazała się 13 listopada 2019 roku za pośrednictwem wydawnictwa Uroboros.

Zanim przejdę do fabuły książki i sposobu poprowadzenia akcji skupię się na kilku technicznych kwestiach dotyczącej samej budowy książki oraz narracji. Otóż powieść złożona jest z 29 rozdziałów, które opatrzone są krótkimi wstępami z pamiętnika Thrawna. Są to jego prywatne przemyślenia i nauki płynące z rozgrywających się w bieżącym rozdziale wydarzeń. Tak więc, po części mamy okazję zapoznać się z efektami konkretnych zdarzeń, jeszcze przed ich poznaniem. Osobiście tak przedstawione informacje jeszcze bardziej zachęciły mnie do czytania kolejnych stron. Narracja jest poprowadzona z punktu widzenia 3 postaci: Thrawna, jego pomocnika i współpracownika – Eliego Vanto oraz Arihndy Pryce. Jeśli ktoś z Was kojarzy to ostatnie nazwisko, to należą mu się brawa i butelka koreliańskiej whiskey. Jest to ta sama postać, która występuje w Star Wars: Rebelianci, gdzie dzierży funkcję gubernatora planety Lothal. Przygody Thrawna przeplatają się z losami wspomnianej pani Pryce, tworząc w ten sposób dwie różne historie, które w pewnym momencie spotykają się ze sobą. Z jednej strony mamy świat imperialnej floty przedstawiony przez czerwonookiego Chissa i chorążego Vanto, a z drugiej brudną rzeczywistość politycznych rozgrywek i przepychanek o władzę na Coruscant zobrazowaną nam przez Arihndę. Akcja jest rozciągnięta w czasie i trwa kilka lat, przez które widzimy losy wszystkich bohaterów oraz ich kolejne awanse zawodowe i zwycięstwa w starciu z wrogami.

Od razu zaznaczę, że osoby spodziewające się wielkich, gwiezdnych bitew mogą się nieco rozczarować. Tak naprawdę wszelkie akcje wojskowe są w większości ukazane z pokładów statków imperialnych w postaci raportów przekazywanych przez załogę. Czytelnik dowiaduje się zatem o rezultacie przeprowadzonego desantu na planetę czy ataku na wrogie statki. Główna akcja skupia się wokół tajemniczego człowieka o pseudonimie Nightswan, który podburza do buntu mieszkańców planet znajdujących się pod władaniem Imperium. Timothy Zahn bardzo dobrze wykreował jego postać, wzbogacając go o analityczny umysł, spryt oraz taktyczne myślenie na miarę umiejętności posiadanych przez Thrawna. Jeśli już o nim mowa, to bardzo ciekawym zabiegiem jest ukazanie sposobu postrzegania i badania reakcji osób znajdujących się w jego otoczeniu. Thrawn ocenia bowiem ludzi na podstawie bardzo szczegółowych obserwacji gestów i mowy ciała rozmówców oraz współpracowników. To pozwala mu wyciągnąć wnioski na temat prawdziwych intencji czy zamiarów innych osób. Z kolei studiowanie sztuki danego narodu, znane nam dobrze z serialu Rebelianci, jest potwierdzeniem jego geniuszu militarnego oraz dbałości o każdy szczegół i informację, którą może uzyskać na temat przeciwnika.


Star Wars Thrawn Gwiezdne Wojny Timothy Zahn Recenzja Review Palpatine Tarkin

Nie wspomniałam jeszcze o Eli Vanto – pomocniku i tłumaczu Thrawna, którego poznajemy już od pierwszych stron powieści. Niepozorny i nic nieznaczący kadet imperialnej szkoły na Myomar z czasem staje się najbardziej zaufanym współpracownikiem i co ważniejsze uczniem Wielkiego Admirała. Pochodzący z Dzikich Przestworzy syn właścicieli firmy przewozowej jedyne czego pragnął to zostać podrzędnym oficerem zaopatrzenia. Jednak spotkanie z obcym przybyszem z Nieznanych Regionów na zawsze odmieniło jego los. Niezachwianie trwa przy boku Chissa jako wierny sojusznik ,mimo że on sam przez długi czas pozostawał chorążym, podczas gdy Thrawn awansował w ekspresowym tempie z jednego stopnia na drugi, zdobywając coraz większy rozgłos pośród zazdrosnych i zawistnych spojrzeń dowódców floty Imperialnej. Bardzo spodobały mi się rozmowy prowadzone między Mitth’raw’nuruodo a Eli po zakończeniu każdej z wojskowej akcji. Taka forma dialogu między bohaterami została przedstawiona w celu wyjaśnienia planów i decyzji Thrawna na podstawie strzępków informacji przedstawionych podczas wcześniejszych zdarzeń. To właśnie Eli odkrywa dla czytelników karty Chissa i tłumaczy nam jego sposób myślenia i działania.

Niestety mimo całej spójności i dobrze odwzorowanego świata Gwiezdnych Wojen nie spodobała mi się postać Pryce. Nie była dla mnie dość przekonująca i miałam wrażenie, że każdej opresji wychodziła zwycięsko. Oczywiście miała trudności i musiała sobie radzić w okrutnym świecie polityki, ale jej losy wydawały mi się przedstawione na szybko i trochę bez pomysłu. Jej los z historią Thrawna tak naprawdę był pobieżnie związany i dotyczył głównie pomocy Wielkiego Admirała w obmyśleniu planu zniszczenie jej politycznych wrogów w celu zdobycia posady pani gubernator na Lothal oraz wydaniu zgody przez Chissa na inflirtrację obozu rebeliantów przez Arhindę podczas ostatecznej bitwy na Batonn. Oczywiście Pryce miała w tym swój interes, ale o tym jaki, dowiecie się już z książki.

To zdecydowanie nie umniejsza powieści Zahna, która obfituje w wiele ciekawych smaczków, między innymi rzuconej mimochodem informacji na temat spotkania Thrawna i Anakina Skywalkera czy wykryciem przez Vanto pieczołowicie skrytego obiegu rzadkiego metalu doonium, które jak się okazuje Imperium potrzebuje do budowy… no właśnie domyślacie się czego?

Z czystym sumieniem mogę polecić książkę każdemu fanowi uniwersum Gwiezdnych Wojen oraz tym, którzy chcą sięgnąć po bardzo dobrej jakości pozycję sci-fiction. Już czekam na dalsze losy Thrawna, które ukażą się w maju przyszłego roku w pierwszej powieści z trylogii Ascendancy, pt. Chaos Rising.